Forum MUSIC LATINO Strona Główna
Zaloguj

Tematy trudne i kontrowersyjne
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum MUSIC LATINO Strona Główna -> Rozmowy o ...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
enamorada
Administrator



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 8166
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Słupsk (woj. pomorskie)
Płeć: women

PostWysłany: Pią 23:29, 27 Maj 2016    Temat postu: Tematy trudne i kontrowersyjne

Ostatnio bardzo często nasze dyskusje o muzyce schodzą na dość poważne tematy, jak np. polityka czy religia, tak więc zakładam ten wątek abyśmy mogły bez spamowania porozmawiać na tematy trudne i kontrowersyjne, o tym, co nas najbardziej gryzie we współczesnym świecie, w niektórych działaniach, poglądach, zjawiskach, osobach, itp.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez enamorada dnia Pią 23:30, 27 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Suerte
Gwiazda Latino



Dołączył: 09 Kwi 2012
Posty: 1743
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: women

PostWysłany: Wto 20:31, 24 Sty 2017    Temat postu:

Odpowiadam w tym wątku, żeby nie spamować w tematach artystów:
enamorada napisał:
No tu się akurat nie zgodzę, bo feministki (należące do lewej strony) często w swoich wypowiedziach wspominają o tym, że należy przede wszystkim zapobiegać gwałtom, aby uniknąć wielu niechcianych ciąż oraz aby kary dla gwałcicieli były o wiele wyższe niż obecnie. Być może te wypowiedzi nie mają (niestety!) szerokiego zasięgu, ale się pojawiają i to nie tak rzadko. I szkoda, że zazwyczaj mówią o tym zwykli szarzy ludzie, jak my, za to politycy mają ten problem głęboko w pewnej części ciała poniżej pleców. Być może dlatego, że polska scena polityczna jest zdominowana przez prawicę. Może gdyby lewica w Polsce miała większe wpływy byłoby inaczej. No ale niestety jest jak jest.

Właśnie niestety to ewenementy, z którymi jak widać, w ogóle nie liczy się większość polityków, ale nie tylko. Mam wrażenie, że w mediach próbuje się zrobić z feministek frustratki, które nienawidzą mężczyzn. Rzadko się zdarza, że wypowiedzi jakiejś rozsądnej feministki są szeroko rozpowszechniane w mediach. Przez to feministki kojarzone są z jakimiś skrajnymi przypadkami kobiet z mizoandrią. A przecież feminizm nie oznacza dyskryminacji mężczyzn - wprost przeciwnie, walczy również o ich prawa. My to wiemy, ale szkoda tylko, że niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę.

enamorada napisał:
Kastrować ich wszystkich tępym nożem! Twisted Evil Nie no, dobra, żartuję, bo wiem, że gwałty biorą się ze spaczonej psychiki gwałciciela i jego chęci dominacji nad innym człowiekiem, więc nawet gdyby takiego wykastrować, nie usunęłoby to problemu tkwiącego w jego psychice i nadal mógłby krzywdzić innych. Chociaż może jednak większość by to odstraszało? Dla nich nie mam żadnego współczucia i zrozumienia. Powinni ponosić najwyższą możliwą karę, jaka jest przewidziana przez obowiązujące prawo.

Kiedyś oglądałam magazyn kryminalny Michała Fajbusiewicza "997" (swoją drogą genialny z niego człowiek, właśnie takich powinniśmy mieć w policji i sądach), w którym autor mówił, że w Polsce najniższą wykrywalność mają przestępstwa na tle seksualnym, są też najrzadziej zgłaszane. Nic dziwnego, skoro myślenie Polaków wygląda następująco - gdy gwałci obcokrajowiec, domagają się kastracji, a gdy gwałtu dokonał Polak zrzucają winę na ofiarę. Evil or Very Mad Każdy przestępca, niezależnie od narodowości, powinien ponosić surową karę za swoje czyny.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Suerte dnia Wto 21:02, 24 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
enamorada
Administrator



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 8166
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Słupsk (woj. pomorskie)
Płeć: women

PostWysłany: Śro 22:59, 25 Sty 2017    Temat postu:

Suerte napisał:
Mam wrażenie, że w mediach próbuje się zrobić z feministek frustratki, które nienawidzą mężczyzn. Rzadko się zdarza, że wypowiedzi jakiejś rozsądnej feministki są szeroko rozpowszechniane w mediach. Przez to feministki kojarzone są z jakimiś skrajnymi przypadkami kobiet z mizoandrią. A przecież feminizm nie oznacza dyskryminacji mężczyzn - wprost przeciwnie, walczy również o ich prawa. My to wiemy, ale szkoda tylko, że niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę.

Dokładnie, wielu ludziom ruch feministyczny kojarzy się niestety głównie z nienawiścią do mężczyzn + niedbaniem o swój wygląd Confused Pamiętam, jak próbowałam kiedyś porozmawiać z pewnym człowiekiem, powiedzmy delikatnie, o niezbyt szerokich horyzontach myślowych. To było ponad rok temu, więc nie pamiętam dokładnie o co chodziło, ale jego mózg nie mógł pogodzić ze sobą dwóch następujących faktów:
- tego, że uważam się za feministkę
- oraz tego, że uczę się w szkole kosmetycznej.
Zastanawiałam się, czy jego mózg przypadkiem nie eksplodował w momencie próby połączenia ze sobą tych dwóch faktów. Laughing
Pamiętam, że odpisał mi coś w stylu: "ale z tym zmuszaniem kobiet do niegolenia się to trochę przesadzacie". Stwierdziłam, że z tak "inteligentnymi" ludźmi nie mam ochoty rozmawiać ani niczego im tłumaczyć, bo i tak nie dotrze. Tym bardziej, że wcześniej próbowałam na swoim przykładzie wytłumaczyć, że aby być feministką nie trzeba być zaniedbaną, nieatrakcyjną kobietą eksponującą bujne owłosienie całego ciała (dlatego wspomniałam o swojej szkole). Po tej "inteligentnej" odpowiedzi stwierdziłam jednak, że ściana szybciej zrozumiałaby, co mam do przekazania.
Szkoda, że wielu ludzi ma tak ograniczone myślenie, a gdy próbujesz je zmienić tłumacząc na spokojnie różne rzeczy, traktują cię albo jakbyś mówiła w innym języku, albo tak, jakbyś była kosmitką z Marsa, która właśnie wylądowała w ich ogrodzie w gigantycznym spodku Confused
A miałam akurat wtedy okres myślenia: "Czas uświadamiać ludzi! Poszerzać horyzonty! Zmieniać świat!", ale po spotkaniach z takimi ludźmi - ścianami już nie mam na to ochoty i podejmuję się rozmów jedynie z osobami, które wiem, że są w stanie mnie zrozumieć, lub przynajmniej akceptować moje poglądy.

Suerte napisał:
Kiedyś oglądałam magazyn kryminalny Michała Fajbusiewicza "997" (swoją drogą genialny z niego człowiek, właśnie takich powinniśmy mieć w policji i sądach)

Też kiedyś oglądałam ten program, bardzo go lubiłam, choć nie pamiętam już prowadzącego, bo to było wiele lat temu.

Suerte napisał:
autor mówił, że w Polsce najniższą wykrywalność mają przestępstwa na tle seksualnym, są też najrzadziej zgłaszane. Nic dziwnego, skoro myślenie Polaków wygląda następująco - gdy gwałci obcokrajowiec, domagają się kastracji, a gdy gwałtu dokonał Polak zrzucają winę na ofiarę. Evil or Very Mad Każdy przestępca, niezależnie od narodowości, powinien ponosić surową karę za swoje czyny.

Dokładnie, zło jest złem niezależnie od tego, jakiej narodowości jest człowiek, który je popełnia. I znów pojawia się u mnie frustracja połączona ze zdziwieniem: dlaczego do jasnej cholery tak wielu ludzi nie potrafi tego zrozumieć?! Więcej mnie łączy ze zwykłym, spokojnie żyjącym człowiekiem z drugiego końca świata niż z Polakiem będącym ksenofobem, rasistą czy męskim szowinistą (co zazwyczaj występuje w połączeniu). Nacjonalizm uważam za przejaw świadomości plemiennej, która w obecnych czasach "globalnej wioski" nie powinna mieć miejsca. Przecież widzimy ludzi z innych części świata, ich problemy, to, że przede wszystkim chcą żyć w spokoju, mieć co jeść, pić, mieć kochające rodziny i nie obawiać się prześladowań ze względu na jakąkolwiek odmienność od reszty społeczeństwa, w jakim żyją. Wszyscy jesteśmy w naszych pragnieniach i potrzebach tacy sami, natura ludzka jest taka sama, niezależnie od tego, czy pochodzisz z wielkiego europejskiego miasta, czy jesteś prostym mieszkańcem Puszczy Amazońskiej. W czasach powszechnego dostępu do informacji ludzie nadal tego nie widzą? Technologicznie poszliśmy naprzód, mentalnie tkwimy w średniowieczu i jest to dla nas baaaardzo niebezpieczne. Jeśli ludzie w końcu nie zmienią myślenia, to prędzej czy później czeka nas katastrofa.
Jedną z najdziwniejszych rzeczy w obecnym świecie jest to, że ludzie mając wiedzę na wyciągnięcie ręki nie chcą po nią sięgać. Może dlatego, że sama mam wieczny głód wiedzy Razz Pamiętam to uczucie, gdy założyliśmy internet: "w końcu będę mogła dowiedzieć się wszystkiego, czego tylko będę chciała!". Jakby cały świat nagle stanął przede mną otworem Very Happy Od dziecka ciekawiło mnie, jak wygląda życie w innych miejscach na Ziemi, czym tamci ludzie różnią się od nas, a także jak wyglądało życie zwykłych ludzi w innych czasach. Z tego zawsze wypływał wniosek: pomimo różnic geograficznych czy pokoleniowych wszyscy jesteśmy tacy sami.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Manterola
Gwiazda Latino



Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 2697
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: women

PostWysłany: Śro 12:06, 01 Lut 2017    Temat postu:

enamorada napisał:

Jedną z najdziwniejszych rzeczy w obecnym świecie jest to, że ludzie mając wiedzę na wyciągnięcie ręki nie chcą po nią sięgać. Może dlatego, że sama mam wieczny głód wiedzy Razz Pamiętam to uczucie, gdy założyliśmy internet: "w końcu będę mogła dowiedzieć się wszystkiego, czego tylko będę chciała!". Jakby cały świat nagle stanął przede mną otworem Very Happy Od dziecka ciekawiło mnie, jak wygląda życie w innych miejscach na Ziemi, czym tamci ludzie różnią się od nas, a także jak wyglądało życie zwykłych ludzi w innych czasach. Z tego zawsze wypływał wniosek: pomimo różnic geograficznych czy pokoleniowych wszyscy jesteśmy tacy sami.


Tez tak mam. Ludzie czasem na mnie dziwnie patrzą, gdy mowie, że w wolnym czasie lubie oglądać mapy i czytać o różnych krajach.
Uwielbiam blogi Polaków mieszkających zagranicą, można się z nich dowiedzieć mnóstwa rzeczy.
Zabawne jest to, że prawie każdy ma teraz internet w komórce, a rzadko kto używa go żeby się czegoś nauczyć. Wszyscy tylko siedzą na fb, żeby wiedzieć co się dzieje u sąsiada za płotem. Rolling Eyes

A jeśli chodzi o temat feministek, to rzadko co mnie tak wkurza, jak znane kobiety, które publicznie mówią: nie jestem feministką. Jeśli kobieta nie jest feministką, to znaczy że jest głupia jak but i lubi niesprawiedliwość.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
enamorada
Administrator



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 8166
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Słupsk (woj. pomorskie)
Płeć: women

PostWysłany: Śro 21:33, 01 Lut 2017    Temat postu:

Ja teraz może już nie tak bardzo, ale kiedyś też potrafiłam na okrągło siedzieć w mapach, mając 7 lat potrafiłam powiedzieć nazwę niemal każdego wskazanego na mapie kraju świata (za to teraz miałabym z tym problemy), ciągle siedziałam w encyklopediach geograficznych starszej siostry, która wtedy przygotowywała się do matury, przeglądałam je dużo częściej od niej samej Razz W drugiej klasie podstawówki znałam geografię lepiej niż piątoklasiści (wiem, bo dorwałam się wtedy do książki dla klas piątych Razz). Encyklopedie geograficzne nie były moim jedynym źródłem, bo tam w sumie głównie siedziałam w mapach i oglądałam zdjęcia z różnych krajów. Mieliśmy też (i nadal je mamy) wieeelkie atlasy, gdzie były nie tylko pojęcia z zakresu geografii, ale też astronomii, ewolucji człowieka, epok geologicznych, biologii, w tym też non stop siedziałam, tym bardziej, że wszystko było opisane w bardzo prosty sposób, który mogłam przyswoić jako dziecko. Znałam też pojęcia takie jak ocieplenie klimatu, dziura ozonowa (i strasznie mnie to martwiło), pojęcie niżu i wyżu demograficznego (martwiłam się, że świat się wyludnia i niedługo ludzkość wymrze, podczas gdy w rzeczywistości zagrożenie jest zupełnie odmienne, ale wszyscy mówili o niżu demograficznym i myślałam wtedy, że to zjawisko globalne Razz), imigracji i emigracji, ogólnie w wieku 7-8 lat wiedziałam o rzeczach, które wprawiały w zdumienie większość dorosłych Razz Miałam oprócz tego inne, jeszcze dziwniejsze zainteresowania, które zostały mi do tej pory, powiązane ze wszystkimi niewyjaśnionymi zjawiskami. No cóż, nigdy nie byłam "normalna" i cieszy mnie to Razz
Co do czytania o życiu za granicą - już raczej w tym nie siedzę, ale kiedyś bardzo lubiłam czytać o doświadczeniach Polonii, głównie hiszpańskiej, ale interesowały mnie też doświadczenia Polaków mieszkających w innych krajach. Może dlatego, że wtedy miałam ochotę jak najszybciej uciec z tego kraju i chciałam się upewnić, że nie wszędzie ludzie są dla siebie tacy jak w Polsce. Ale teraz trafiam na lepszych ludzi i już nie czuję potrzeby ucieczki (no może czasem patrząc na poczynania rządu i mentalność naszego społeczeństwa znów mam ochotę zwiać z tego kraju, nigdy więcej się tu nie pokazywać i nie przyznawać skąd pochodzę). Swoją drogą kiedyś gdy zdarzało mi się pisać z kimś z innego kraju, bez żadnego skrępowania przyznawałam, że jestem Polką. Teraz miałabym opory, bo nie chciałabym, żeby ktoś mnie utożsamiał z dominującymi w tym kraju postawami. I tak właśnie przez "patriotów" wstyd się teraz przyznać komuś zza granicy do bycia Polką. Chyba nie tak powinien funkcjonować patriotyzm? Ocenianie kogoś przez pryzmat narodowości nie jest zbyt mądre, ale często, choć przez sekundę przy poznaniu czyjejś narodowości może pojawić się myśl: "ciekawe czy dana osoba odpowiada temu czy tamtemu stereotypowi". Przynajmniej ja tak mam, chociaż wiem, że to jest głupie. Żebyście mnie źle nie zrozumieli: nie oceniam nikogo z góry po jego pochodzeniu, ale taka myśl często mimowolnie przebiega mi przez głowę, więc obawiam się, że u drugiej strony podobne myśli też mogą się pojawiać. Nie bardzo podoba mi się to, że ktoś mógłby pomyśleć: "A, jest z Polski, ciekawe, czy nie jest przypadkiem rasistką i nacjonalistką, bo w tym kraju to podobno częste postawy". Wracając do tematu blogów - trafiłam niedawno na ten:
[link widoczny dla zalogowanych] i jestem ciekawa, czy go znasz?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez enamorada dnia Śro 22:04, 01 Lut 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Manterola
Gwiazda Latino



Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 2697
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: women

PostWysłany: Śro 22:01, 01 Lut 2017    Temat postu:

enamorada napisał:
dziura ozonowa (i strasznie mnie to martwiło)


Tez sie tym strasznie martwilam! Smile

enamorada napisał:
Swoją drogą kiedyś gdy zdarzało mi się pisać z kimś z innego kraju, bez żadnego skrępowania przyznawałam, że jestem Polką. Teraz miałabym opory, bo nie chciałabym, żeby ktoś mnie utożsamiał z dominującymi w tym kraju postawami.


Ja sie nie wstydze przyznawac skad jestem bo uwazam, ze wiekszosc obcokrajowcow i tak kojarzy tylko kilka stereotypow i malo kto zdaje sobie sprawe z wewnetrznych problemow naszego kraju. Zaden kraj nie jest tez idealny, wiec nie ma sensu sie wstydzic tego skad pochodzimy.

enamorada napisał:
Wracając do tematu blogów - trafiłam niedawno na ten:
[link widoczny dla zalogowanych] i jestem ciekawa, czy go znasz?


Kiedys na niego trafilam, ale potem o nim zapomnialam. Dzieki za przypomnienie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
enamorada
Administrator



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 8166
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Słupsk (woj. pomorskie)
Płeć: women

PostWysłany: Śro 22:26, 01 Lut 2017    Temat postu:

Nie zdążyłam edytować posta zanim odpowiedziałaś, a zapomniałam dodać tego:
Manterola napisał:
A jeśli chodzi o temat feministek, to rzadko co mnie tak wkurza, jak znane kobiety, które publicznie mówią: nie jestem feministką. Jeśli kobieta nie jest feministką, to znaczy że jest głupia jak but i lubi niesprawiedliwość.

Bardzo dobrze powiedziane ok Chociaż może nie powinnyśmy oceniać ich tak ostro, bo możliwe, że po prostu mają wypaczony obraz feminizmu i dlatego nie chcą się z nim identyfikować, albo mają tak niskie poczucie własnej wartości, że rzeczywiście wierzą w to, że są gorsze od mężczyzn, albo w to, że bez znalezienia męża będą nikim. Duża w tym wina wychowania, człowiek nie jest w pełni odpowiedzialny za to, jaki jest, może nad sobą oczywiście pracować (jeśli chce i widzi potrzebę), ale jednak rodzina i środowisko mają na nas bardzo duży wpływ. Dominują szkodliwe poglądy i to u zdecydowanej większości ludzi, że należy być do przesady skromnym, umniejszać swoje osiągnięcia, negować komplementy innych. A dlaczego? Dlaczego źle odbiera się ludzi, którzy potrafią docenić samych siebie i się z tym nie kryją, nie udają fałszywej skromności, tylko potrafią mówić o swoich zaletach? Nie należy z kolei przeginać w drugą stronę i popadać w narcyzm i przesadny zachwyt nad sobą (bo to dużo gorsze od fałszywej skromności), ale jeśli jesteśmy w czymś dobrzy, to czemu by nie być z tego dumnym? I to głównie kobiety mają być tymi skromnymi i niewywyższającymi się ponad resztę. Bo jak w czymś jest się lepszym to przylepiają łatkę "zimnej suki", albo inną równie "uroczą" Confused Czytałam kiedyś na ten temat artykuł, gdzie pisano, że te same cechy, które są pochwalane u mężczyzn, w przypadku kobiet uważane są za wady. Chodziło w nim o silne zdecydowane kobiety, wiedzące czego chcą, wierzące w siebie i mające własne zdanie. Więc przy dominacji takiego szkodliwego sposobu myślenia kobiety będą się bały być zbyt niezależne i przyznawać do feministycznych poglądów, nawet jeśli je mają. Nie raz spotkałam się z tym, że ktoś pisał: "Nie jestem feministką, ale uważam, że wszyscy są równi, a kobiety powinny zarabiać tyle samo co mężczyźni i móc w pełni o sobie decydować". Jeśli ktoś myśli w ten sposób, to jest feministą czy mu się to podoba czy nie Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Carmell
Mega Znawca



Dołączył: 30 Maj 2013
Posty: 866
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Pułtusk (woj.mazowieckie)
Płeć: women

PostWysłany: Sob 17:12, 11 Lut 2017    Temat postu:

Oj herezje jakieś głosicie, ale mam coś, co pomoże Wam stać się dobrymi i pełnowartościowymi kobietami: [link widoczny dla zalogowanych]

A tak całkiem serio to powyższy ,,kurs'' i podejście do sprawy przypomina mi to czego ,,prawdziwi Polacy i katolicy'' tak się obawiają jeśli chodzi o islam. Podobnie jak z ukaraniem nauczycielek, które w dniu Czarnego Protestu przyszły do szkoły ubrane na czarno... Chyba wszyscy wiemy gdzie kobiety karze się za ich ubiór.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
enamorada
Administrator



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 8166
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Słupsk (woj. pomorskie)
Płeć: women

PostWysłany: Sob 18:50, 11 Lut 2017    Temat postu:

Cytat:
Posłuszeństwo to niemodne słowo, ale czy to aby na pewno przeżytek, wspomnienie minionych epok, które dziś nadaje się już wyłącznie do lamusa?

TAK! Bardzo zdecydowane, głośne i wyraźne TAK!

Cytat:
Warsztaty są płatne. Koszt wynosi 109 zł

Aha, czyli jeszcze trzeba płacić kupę forsy za słuchanie tych bzdur? Wolałabym je przelać na konto Avaaz czy jakiejś innej organizacji walczącej o prawa człowieka.

Cytat:
Zapewniają, że ich misją jest wychowanie dzieci i samowychowanie dorosłych w duchu antropologii chrześcijańskiej. Twierdzą, że chcą przywrócić w wychowaniu miejsce na rozwój cnót, które kształtują dojrzałe i wolne osobowości.

Hahaha, to chyba jakiś żart, kurs, który powinien się nazywać "Jak zostać dobrą niewolnicą" ma uczynić mnie wolnym człowiekiem? Laughing Czuję się wolnym człowiekiem... od kiedy rozstałam się z chrześcijaństwem i jego wiecznym straszeniem.

Cytat:
kapłanka domowego ogniska – mistyka kobiety

Jeśli nie masz pojęcia, jak przekonać kobietę do absurdalnego poczucia niższości i uległości, najlepiej ubierz wszystko w otoczkę mistycyzmu Confused I to akurat tyczy się nie tylko chrześcijaństwa Rolling Eyes Wiele razy słyszałam podobne bzdury od osób uważających się za strasznie postępowych i oświeconych, z tą różnicą, że było ubrane to w inne słowa. Razi mnie wszystko, co próbuje mi narzucać, jaka mam być tylko z racji mojej płci.

Carmell napisał:
A tak całkiem serio to powyższy ,,kurs'' i podejście do sprawy przypomina mi to czego ,,prawdziwi Polacy i katolicy'' tak się obawiają jeśli chodzi o islam.

Dokładnie, oni sobie chyba całkiem nie zdają z tego sprawy, jak bardzo są podobni. Jedni konserwatyści i drudzy też, w sumie nie ma się chyba czemu zbytnio dziwić, skoro ich zachowanie kształtowały religie o tym samym pochodzeniu.

Carmell napisał:
Podobnie jak z ukaraniem nauczycielek, które w dniu Czarnego Protestu przyszły do szkoły ubrane na czarno... Chyba wszyscy wiemy gdzie kobiety karze się za ich ubiór.

A na to nie wpadłam, rzeczywiście może nasuwać się takie skojarzenie... Jak można zakazywać ludziom protestowania w obronie własnych praw? To się nie mieści w głowie Confused Jak jedni manifestują swoje (nie do końca etyczne) poglądy to jest w porządku, ale jak zrobią to inni, to się ich karze. Demokracja w Polsce, rok 2017 Rolling Eyes Z resztą nie tylko u nas wszystko podąża w złym kierunku. To się wydaje być problemem globalnym. Jestem bardzo ciekawa gdzie nas to wszystko zaprowadzi. Jak na razie nie zmieniłam zdania sprzed chyba roku, kiedy pisałam, że sytuacja będzie coraz gorsza, aż w końcu wydarzy się coś tak złego, że będzie "punktem przełomowym", po czym w końcu nastąpią zauważalne zmiany na lepsze. W końcu żadne problemy nie trwają wiecznie, a w obliczu największych trudności ludzie najwięcej się uczą. Te same trudności nakłaniają do refleksji nad obecną sytuacją i prowadzą do zmian, do których nie mogłoby bez nich dojść. Dlatego nie jestem takiej zupełnie złej myśli Smile Oby tylko nie stało się coś katastrofalnie złego, jak wojna czy użycie broni atomowej. Bo z tym "geniuszem" Trumpem wszystko jest możliwe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Carmell
Mega Znawca



Dołączył: 30 Maj 2013
Posty: 866
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Pułtusk (woj.mazowieckie)
Płeć: women

PostWysłany: Nie 22:40, 12 Lut 2017    Temat postu:

Zawsze powtarzam, że chrześcijaństwo i islam mają wspólnego więcej niż wyznawcy tych religii chcieliby przyznać. W islamie jest teraz rok 1437 i to, co się tam dzieje przypomina nasze średniowiecze. Można powiedzieć, że ich po prostu ominęło oświecenie. Kk sam z siebie przecież nie przestał prowadzić krucjat i nieść krwawego miłosierdzia, nie zmienił się porządek społeczny ,,ot tak''. Do tego było potrzeba przemian, które w islamie póki co jeszcze nie zaszły. Przeraża mnie zderzenie nowoczesności z tak chorymi tradycjami i jeszcze bardziej chorym przywiązaniem do nich.

,, Jak jedni manifestują swoje (nie do końca etyczne) poglądy to jest w porządku, ale jak zrobią to inni, to się ich karze. Demokracja w Polsce, rok 2017''

Nie mogę zacytować normalnie, ale chcę się odnieść do tego fragmentu Twojej wypowiedzi. Obecnie narodowcy są bohaterami, którzy walczą o Polskę, bo ,,Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem''. Może pamiętasz, że jestem gimnazjalistką obecnie. Znam osoby, które nie mają pojęcia o polityce, świecie, życiu, a wykrzykują podobne hasła tylko dlatego, że modna jest obecnie np. homofobia i nienawiść do innych. ,,Śmierć pedałom'', ,,czarni do Afryki'' i tego typu rzeczy. Przy okazji nie wiedzą o niczym, po prostu Seba, który wcześniej wymierzał sprawiedliwość w imię praw ulicy teraz walczy o Polskę.

Ja sądzę, że to wszystko zmierza w kierunku wojny. I nie ma już dla nas ratunku. Nie potrafię myśleć pozytywnie. Największe mocarstwa na świecie są pod władzą szaleńców, a sytuację w Polsce wolę przemilczeć, bo znowu się zdenerwuję.

Obsesyjnie ostatnio słucham piosenek ,,Tu Enemigo'' i ,,Torre do Babel'', ale także ,,Papeles Mojados''. Znam je już na pamięć. I jeszcze ,,Duele Demasiado''. Mam ochotę krzyczeć gdy widzę co się dzieje. I w sumie to robię, ale do nikogo niestety nie dociera.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
enamorada
Administrator



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 8166
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Słupsk (woj. pomorskie)
Płeć: women

PostWysłany: Pon 3:53, 13 Lut 2017    Temat postu:

Carmell napisał:
Zawsze powtarzam, że chrześcijaństwo i islam mają wspólnego więcej niż wyznawcy tych religii chcieliby przyznać.

Dodałabym jeszcze judaizm, od którego obie pochodzą. To wszystko religie wierzące w tego samego Boga. Ostatnio odkryłam według mnie bardzo ciekawą rzecz, o której praktycznie wcale się nie mówi, a przynajmniej ja podczas kilku lat zainteresowania początkami religii usłyszałam na ten temat tylko dwie bardzo krótkie wzmianki i to dość niedawno. Otóż Jahwe wcale nie był jakimś nowym bogiem, który pojawił się nie wiadomo skąd, tylko miał swojego odpowiednika w mitologii sumeryjskiej. Innym imieniem Jahwe było imię El, podczas gdy El był nikim innym jak sumeryjskim Enlilem Smile W sumie nie powinno mnie było to szczególnie zaskoczyć, bo wiedziałam już wcześniej, że judaizm czerpał na potęgę z innych wierzeń. Ale jak o tym usłyszałam to zaraz wszystko zaczęło do siebie pasować. Czy Enlil był litościwym i kochającym bogiem? No nie bardzo, bo chciał ludzi zgładzić w potopie (wszystkich, bez wyjątku), ale plany pokrzyżował mu jego brat Enki, według sumeryjskich podań stwórca ludzi, który zawsze ich bronił przed innymi bogami. Zastanawia mnie, dlaczego ludzie woleli stworzyć religię czczącą tego mniej przyjaznego z braci Rolling Eyes Na nasze nieszczęście ta religia przetrwała kilka tysiącleci i podzieliła się w tym czasie na 3 (judaizm, chrześcijaństwo i islam), no i mieliśmy i nadal mamy na świecie osoby gotowe umierać i zabijać innych dla boga, który nawet nigdy ludzi nie lubił. W sumie nie wiem, czy powinnam była o tym wspominać, bo temat wierzeń jest bardzo delikatny, ale skoro już jesteśmy przy tematach kontrowersyjnych, to chciałam się podzielić tym, czego się dowiedziałam.

Carmell napisał:
W islamie jest teraz rok 1437 i to, co się tam dzieje przypomina nasze średniowiecze. Można powiedzieć, że ich po prostu ominęło oświecenie.

Był taki okres, gdy to islam był bardziej "oświecony", mam na myśli czasy średniowiecza, gdzie chrześcijanie z namiętnością niszczyli to, co jeszcze pozostało ze starożytnej wiedzy po uprzednim zniszczeniu przez nich Biblioteki Aleksandryjskiej (czego nigdy nie będę w stanie im wybaczyć) Mad Wtedy to muzułmanie uratowali wiele starożytnych dzieł, bez nich i ta wiedza prawdopodobnie by przepadła. Gdy u nas panowały "wieki ciemne", u nich rozwijała się nauka. Szkoda, że później poszli w złym kierunku i obecnie tak częsty jest u nich fanatyzm religijny Sad

Carmell napisał:
Kk sam z siebie przecież nie przestał prowadzić krucjat i nieść krwawego miłosierdzia, nie zmienił się porządek społeczny ,,ot tak''.

Dobrze, że o tym wspominasz, bo kościół lubi przypisywać sobie nie swoje zasługi. Wielu mówi, że nasza zachodnia cywilizacja jest najwyższym poziomie rozwoju dzięki "chrześcijańskim korzeniom". To nie są nasze korzenie, bo chrześcijaństwo wepchało się wszędzie siłą, wypierając poprzednie wierzenia, ale mniejsza o to. Wkurza mnie przypisywanie "chrześcijańskiej cywilizacji" takich rzeczy jak brak prześladowań religijnych czy równość płci. Przecież oni byli zawsze temu przeciwni! Z resztą nadal mam wrażenie, że z chęcią paliliby na stosach wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają. Ja to już dawno bym płonęła ze swoimi poglądami Twisted Evil A jak podchodzą do kwestii równości płci, to chyba każdy widzi... Niewolnictwo też im raczej za bardzo nie przeszkadzało. Europa wygląda jak wygląda dzięki ludziom świeckim, a nie dzięki kościołowi.

Carmell napisał:
Przeraża mnie zderzenie nowoczesności z tak chorymi tradycjami i jeszcze bardziej chorym przywiązaniem do nich.

Do niektórych niestety nie dociera, że świat od czasów rewolucji przemysłowej zmienił się tak bardzo, że niektóre rzeczy nijak już nie odpowiadają współczesnym realiom. Problem wynika z tego, że świat zmienił się w takim tempie, jakiego ludzie jeszcze nigdy nie doświadczyli, dlatego pomimo ogromnego rozwoju technologicznego mentalność wielu ludzi wciąż nie różni się aż tak bardzo od tej z końców XIX wieku... Po prostu wielu ludzi nie nadążyło za tempem zmian. Przez wiele stuleci żyli sobie dość podobnie, a tu nagle nadszedł XIX wiek i wielkie "bum". Jeszcze moja babcia pamięta czasy, gdy ludzie widząc przejeżdżający przez wioskę motocykl żegnali się i bali się, że to dzieło diabła i że krowy im pozdychają Laughing A to były już lata 40! Ciekawe, jakby takiego człowieka przenieść do współczesnych czasów, pokazać mu te wszystkie tablety, smartfony, laptopy, niebo pełne samolotów i ruchliwe autostrady, to chyba ktoś taki zszedłby od razu na zawał Laughing

Carmell napisał:
Znam osoby, które nie mają pojęcia o polityce, świecie, życiu, a wykrzykują podobne hasła tylko dlatego, że modna jest obecnie np. homofobia i nienawiść do innych. ,,Śmierć pedałom'', ,,czarni do Afryki'' i tego typu rzeczy. Przy okazji nie wiedzą o niczym, po prostu Seba, który wcześniej wymierzał sprawiedliwość w imię praw ulicy teraz walczy o Polskę.

To wyglądało tak - najpierw było CHWDP, później JP na 100%, a teraz ewoluowało to do powyższych haseł Rolling Eyes To są dokładnie ci sami ludzie. Całe szczęście, że mój okres gimnazjalny przypadał na czasy JP 100%, wolę nie wyobrażać sobie pobytu w gimnazjum w obecnych czasach. Wtedy obrywałam za introwertyzm, dobre oceny, nietypowe zainteresowania, brak chęci do angażowania się w jakiekolwiek konflikty, picia, palenia, przeklinania i nie wiadomo za co jeszcze, a teraz zapewne oberwałabym do tego za "lewactwo" i krytykę kościoła. Całe szczęście, że jestem już dorosła i że w końcu mogę spokojnie być sobą. Pocieszę Cię, że większość ludzi wyrasta z tej głupoty. Nie bez powodu krytykuje się "gimbazę", to naprawdę jest najgorszy okres. Nie mówię oczywiście o wszystkich osobach, ale wielu na tym etapie zwyczajnie odbija, bo na siłę chcą zaimponować innym i pokazać, jacy są dorośli. Więc nawet dla nich jest nadzieja Smile Tym bardziej, że niewiele jeszcze wiedzą, więc ich światopogląd może się jeszcze zmienić, bo teraz właściwie ciężko nawet nazwać to światopoglądem, bo to jest ślepe podążanie za tą dziwną modą na źle pojmowany patriotyzm.

Carmell napisał:
Ja sądzę, że to wszystko zmierza w kierunku wojny. I nie ma już dla nas ratunku. Nie potrafię myśleć pozytywnie. Największe mocarstwa na świecie są pod władzą szaleńców, a sytuację w Polsce wolę przemilczeć, bo znowu się zdenerwuję.

Też boję się wojny, mam jedynie nadzieję, że ominie Polskę, chociaż wolałabym, żeby nie było jej nigdzie. Obawiam się nieco najbliższej przyszłości, nawet nie wiem, czy przeżyję (jakby miała być wojna), chociaż śmierci się nie boję, boję się jedynie cierpienia. Myśląc o zmianach na lepsze miałam na myśli odleglejszą przyszłość, która miałaby nastąpić po tym, co nazwałam "punktem przełomowym", czyli po tych najtrudniejszych czasach, jakie przyszłoby nam przeżyć. Miałam na myśli, że obecnie wszystko zmierza w złym kierunku, ale to ma szanse się odwrócić po jakimś bardzo złym wydarzeniu i sprawić, że świat pójdzie w o wiele lepszą stronę. Dla przykładu podam II wojnę światową. Na pewno sama wojna nie była niczym pozytywnym, była największą tragedią która dotknęła ludzkość w całej poznanej historii, ale dzięki niej doszło do zmian na lepsze. Nastąpiła współpraca między narodami, które wcześniej ze sobą walczyły, zaczęto zwracać uwagę na prawa człowieka, kobiety zyskały o wiele większe prawa niż kiedykolwiek wcześniej, technologicznie też poszliśmy mocno na przód głównie dzięki wynalazkom... III Rzeszy. Nie pochwalam absolutnie III Rzeszy z jej ideologią, ale wynalazców i naukowców mieli genialnych, to trzeba im przyznać. Świat po wojnie poszedł w bardzo dobrym kierunku, niestety z powodu wadliwego systemu nie mogło się to utrzymać i w końcu obecnie zeszło na złe tory. Ciężko mi wytłumaczyć mój tok myślenia tak, żeby nie zostać błędnie zrozumianą. Absolutnie nie mam ochoty przeżywać tego "złego okresu", wkurza mnie to, co się dzieje i że ludzie nie mogą nabrać rozumu sami z siebie tylko potrzebują jakiś dramatycznych doświadczeń, jednak żywię nadzieję, że dzięki temu trudnemu okresowi ludzkość znów dostanie jakiś impuls do zmian na lepsze. Mam nadzieję, że tym impulsem nie będzie wojna. Wolałabym żeby to był np. gigantyczny kryzys finansowy, czy wielkie protesty różnych grup o globalnym zasięgu, albo jeszcze coś innego (może wyjście na jaw jakiś bardzo niewygodnych faktów?). W każdym razie obecnie możemy obserwować, jak wszystko ładnie się wali i od tego raczej nie ma odwrotu. I sądzę, że to... dobrze, bo ten świat mi się absolutnie nie podoba w jego obecnym wydaniu, potrzebuje zmian, bo zmierzamy donikąd. Obyśmy ich tylko nie okupili zbyt wielką ceną, tego się obawiam...

Dobra, dłuższego i bardziej kontrowersyjnego tekstu już tu chyba nie napiszę Razz

Carmell napisał:
Obsesyjnie ostatnio słucham piosenek ,,Tu Enemigo'' i ,,Torre do Babel'', ale także ,,Papeles Mojados''. Znam je już na pamięć. I jeszcze ,,Duele Demasiado''.

A znasz "Mi generación" Beatriz Luengo? Albo "El pan nuestro" Amistades Peligrosas, ta jest jeszcze lepsza (długo miałam ją tu na forum w podpisie, z resztą "Mi generación" też miałam, ale krócej). Ja też bardzo potrzebuję ostatnio takich piosenek, niestety jak swego czasu ciągle znajdowałam coś wartościowego, tak teraz jak na złość nie mogę znaleźć nic takiego... Pilnie potrzebuję poznać coś o podobnym przesłaniu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez enamorada dnia Pon 4:07, 13 Lut 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Suerte
Gwiazda Latino



Dołączył: 09 Kwi 2012
Posty: 1743
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: women

PostWysłany: Pon 21:30, 20 Lut 2017    Temat postu:

A propos tego kursu "Posłuszeństwa", to takie rzeczy tam się działy (choć można się było tego spodziewać): [link widoczny dla zalogowanych]
Nie wiem dlaczego autorzy wypowiadają się w imieniu wszystkich kobiet, nie wiem, co trzeba mieć w głowie, by za cel w życiu obierać sobie służenie mężczyźnie. Związek powinien polegać na wzajemnej miłości i szacunku. Jeśli mężczyzna traktuje partnerkę jak swoją służącą, to tak naprawdę ani jej nie kocha, ani nie szanuje, tylko chce mieć darmowa niewolnicę. Takie podejście jest nienormalne, szczególnie w Polsce - kraju, w którym postać Ferdka Kiepskiego to nie tylko fikcja, a szara rzeczywistość wielu kobiet. Propagowanie poglądów osób, które jawnie dyskryminują kobiety, powinno być zakazane. Prawa kobiet w naszym kraju to jakaś porażka, nawet w teorii nie istnieją, a co dopiero w praktyce. Kobiety są dyskryminowane na wielu płaszczyznach, chcą jedynie równouprawnienia - równości wobec prawa i równego traktowania, jednak wciąż odbierane jest to jako fanaberia, przecież tu nie chodzi o specjalne traktowanie kobiet i dyskryminację mężczyzn, mimo to przez niektóre osoby ruchy feministyczne uznawane są za przejaw głupoty. A powyższy kurs jest w porządku? Ile osób zjawiłoby się na płatnym spotkaniu, na którym przekonywano by słuchaczy do tego, że to mężczyźni powinni służyć kobietom i są od nich głupsi, bo kobiety mają mądrość zapisaną w genach? Zapewne zero, a tutaj autorzy jak widać na frekwencje nie narzekają. Nikt nie powinien być dyskryminowany, najbardziej smuci mnie fakt, że sporo kobiet akceptuje taki stan rzeczy. Choć często wynika to z tego, że same mają bardzo niskie poczucie własnej wartości, a środowisko, w którym się wychowują też robi swoje. Skoro wydaje im się, że związek polega na służeniu, to powinny udać się do dobrego psychologa, a nie propagować spaczone poglądy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Manterola
Gwiazda Latino



Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 2697
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: women

PostWysłany: Pon 22:36, 20 Lut 2017    Temat postu:

W temacie feminizmu: ostatnio dowiedzialam sie o "ruchu" I don't need feminism.
Polega to na tym, ze dziewczyny wstawiaja do netu swoje zdjecia z kartka, na ktorej opisuja powody dla ktorych to nie potrzebuja feminizmu. Powiem wam, ze az zal to czytac. A jednym z pierwszych zdjec jakie wyskakuje po wpisaniu tego hasla w googla jest foto jakiejs Polki, ktora uznala, ze samo obnoszenie sie ze swoja glupota jej nie wystarcza i musi dodac tez kraj pochodzenia. Rolling Eyes Ta dziewczyna nie potrzebuje feminizmu, bo lubi kiedy mezczyzni prawia jej komplementy. Widac, ze po prostu nie zna ona ani znaczenia slowa feminizm, ani jego historii. Smutne to, ale napewno bardziej denerwujace sa dziewczyny, ktore twierdza, ze feminizm nie jest potrzebny, no bo przeciez im sie dobrze zyje i nie istnieje juz cos takiego jak patriarchalizm. Wg mnie te kobiety powinny zostac pozbawione prawa do glosowania (co akurat by bylo dobre dla kraju) , ich pensja powinna zostac zmniejszona oraz powinny bys zmuszone do przeczytania ksiazki albo obejrzenia dokumentu o tym jak zyje sie kobietom w roznych krajach.
A wy co o tym myslicie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Suerte
Gwiazda Latino



Dołączył: 09 Kwi 2012
Posty: 1743
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: women

PostWysłany: Pon 23:14, 20 Lut 2017    Temat postu:

To by było genialne rozwiązanie! Smile Takie kobiety nie mają choćby elementarnej wiedzy na temat feminizmu, znają tylko przekłamane informacje na ten temat, więc na pewno by im się przydało.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Carmell
Mega Znawca



Dołączył: 30 Maj 2013
Posty: 866
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Pułtusk (woj.mazowieckie)
Płeć: women

PostWysłany: Pią 0:06, 24 Lut 2017    Temat postu:

enamorada napisał:

Dodałabym jeszcze judaizm, od którego obie pochodzą. To wszystko religie wierzące w tego samego Boga. Ostatnio odkryłam według mnie bardzo ciekawą rzecz, o której praktycznie wcale się nie mówi, a przynajmniej ja podczas kilku lat zainteresowania początkami religii usłyszałam na ten temat tylko dwie bardzo krótkie wzmianki i to dość niedawno. Otóż Jahwe wcale nie był jakimś nowym bogiem, który pojawił się nie wiadomo skąd, tylko miał swojego odpowiednika w mitologii sumeryjskiej. Innym imieniem Jahwe było imię El, podczas gdy El był nikim innym jak sumeryjskim Enlilem Smile W sumie nie powinno mnie było to szczególnie zaskoczyć, bo wiedziałam już wcześniej, że judaizm czerpał na potęgę z innych wierzeń. Ale jak o tym usłyszałam to zaraz wszystko zaczęło do siebie pasować. Czy Enlil był litościwym i kochającym bogiem? No nie bardzo, bo chciał ludzi zgładzić w potopie (wszystkich, bez wyjątku), ale plany pokrzyżował mu jego brat Enki, według sumeryjskich podań stwórca ludzi, który zawsze ich bronił przed innymi bogami. Zastanawia mnie, dlaczego ludzie woleli stworzyć religię czczącą tego mniej przyjaznego z braci Rolling Eyes Na nasze nieszczęście ta religia przetrwała kilka tysiącleci i podzieliła się w tym czasie na 3 (judaizm, chrześcijaństwo i islam), no i mieliśmy i nadal mamy na świecie osoby gotowe umierać i zabijać innych dla boga, który nawet nigdy ludzi nie lubił. W sumie nie wiem, czy powinnam była o tym wspominać, bo temat wierzeń jest bardzo delikatny, ale skoro już jesteśmy przy tematach kontrowersyjnych, to chciałam się podzielić tym, czego się dowiedziałam.


Cieszę się, że o tym mówisz, bo ja nie rozwijałam tematu za bardzo, chociaż o tych sprawach mogłabym się dyskutować godzinami, ale Ty chyba wyczerpałaś zagadnienie wystarczająco. Moja niewiara została przypieczętowana przez mitologię. Na początku pojawiła się dość banalna myśl: Ludzie dawniej nie rozumieli różnych zjawisk i tłumaczyli je jako dzieło bogów, my dziś się z nich śmiejemy, ale wielu z nas robi to samo. Nie chcemy i nie potrafimy się pogodzić z niewiedzą, musimy mieć jakąś jej namiastkę. Później zaczęłam poznawać różne wierzenia i cóż... Nie zapowiada się na to aby któreś z nich mnie przekonało.


enamorada napisał:

Był taki okres, gdy to islam był bardziej "oświecony", mam na myśli czasy średniowiecza, gdzie chrześcijanie z namiętnością niszczyli to, co jeszcze pozostało ze starożytnej wiedzy po uprzednim zniszczeniu przez nich Biblioteki Aleksandryjskiej (czego nigdy nie będę w stanie im wybaczyć) Mad Wtedy to muzułmanie uratowali wiele starożytnych dzieł, bez nich i ta wiedza prawdopodobnie by przepadła. Gdy u nas panowały "wieki ciemne", u nich rozwijała się nauka. Szkoda, że później poszli w złym kierunku i obecnie tak częsty jest u nich fanatyzm religijny Sad


No cóż, teraz chyba chrześcijanie starają się dorównać obecnemu islamowi. To przykre, ale średniowiecze wraca wszędzie. I przeraża mnie ten kontrast, zderzenie nowoczesności z takimi poglądami, ale o tym chyba pisałam wyżej.

enamorada napisał:

Dobrze, że o tym wspominasz, bo kościół lubi przypisywać sobie nie swoje zasługi. Wielu mówi, że nasza zachodnia cywilizacja jest najwyższym poziomie rozwoju dzięki "chrześcijańskim korzeniom". To nie są nasze korzenie, bo chrześcijaństwo wepchało się wszędzie siłą, wypierając poprzednie wierzenia, ale mniejsza o to. Wkurza mnie przypisywanie "chrześcijańskiej cywilizacji" takich rzeczy jak brak prześladowań religijnych czy równość płci. Przecież oni byli zawsze temu przeciwni! Z resztą nadal mam wrażenie, że z chęcią paliliby na stosach wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają. Ja to już dawno bym płonęła ze swoimi poglądami Twisted Evil A jak podchodzą do kwestii równości płci, to chyba każdy widzi... Niewolnictwo też im raczej za bardzo nie przeszkadzało. Europa wygląda jak wygląda dzięki ludziom świeckim, a nie dzięki kościołowi.


Oczywiście, że tak jest. Jakby nie było to jedno z przykazań było o niewolnictwie właśnie... Myślę, że niedługo będziemy płonąć razem. Razz

enamoradal napisał:

To wyglądało tak - najpierw było CHWDP, później JP na 100%, a teraz ewoluowało to do powyższych haseł Rolling Eyes To są dokładnie ci sami ludzie. Całe szczęście, że mój okres gimnazjalny przypadał na czasy JP 100%, wolę nie wyobrażać sobie pobytu w gimnazjum w obecnych czasach. Wtedy obrywałam za introwertyzm, dobre oceny, nietypowe zainteresowania, brak chęci do angażowania się w jakiekolwiek konflikty, picia, palenia, przeklinania i nie wiadomo za co jeszcze, a teraz zapewne oberwałabym do tego za "lewactwo" i krytykę kościoła. Całe szczęście, że jestem już dorosła i że w końcu mogę spokojnie być sobą. Pocieszę Cię, że większość ludzi wyrasta z tej głupoty. Nie bez powodu krytykuje się "gimbazę", to naprawdę jest najgorszy okres. Nie mówię oczywiście o wszystkich osobach, ale wielu na tym etapie zwyczajnie odbija, bo na siłę chcą zaimponować innym i pokazać, jacy są dorośli. Więc nawet dla nich jest nadzieja Smile Tym bardziej, że niewiele jeszcze wiedzą, więc ich światopogląd może się jeszcze zmienić, bo teraz właściwie ciężko nawet nazwać to światopoglądem, bo to jest ślepe podążanie za tą dziwną modą na źle pojmowany patriotyzm.


Niby tak, ale z drugiej strony nie wszyscy z tego wyrastają i to jest chyba właśnie najgorsze. A myślę, że wcale nie będzie lepiej. Indoktrynacja i pranie mózgów są teraz na najwyższym poziomie.


enamorada napisał:

Też boję się wojny, mam jedynie nadzieję, że ominie Polskę, chociaż wolałabym, żeby nie było jej nigdzie. Obawiam się nieco najbliższej przyszłości, nawet nie wiem, czy przeżyję (jakby miała być wojna), chociaż śmierci się nie boję, boję się jedynie cierpienia. Myśląc o zmianach na lepsze miałam na myśli odleglejszą przyszłość, która miałaby nastąpić po tym, co nazwałam "punktem przełomowym", czyli po tych najtrudniejszych czasach, jakie przyszłoby nam przeżyć. Miałam na myśli, że obecnie wszystko zmierza w złym kierunku, ale to ma szanse się odwrócić po jakimś bardzo złym wydarzeniu i sprawić, że świat pójdzie w o wiele lepszą stronę. Dla przykładu podam II wojnę światową. Na pewno sama wojna nie była niczym pozytywnym, była największą tragedią która dotknęła ludzkość w całej poznanej historii, ale dzięki niej doszło do zmian na lepsze. Nastąpiła współpraca między narodami, które wcześniej ze sobą walczyły, zaczęto zwracać uwagę na prawa człowieka, kobiety zyskały o wiele większe prawa niż kiedykolwiek wcześniej, technologicznie też poszliśmy mocno na przód głównie dzięki wynalazkom... III Rzeszy. Nie pochwalam absolutnie III Rzeszy z jej ideologią, ale wynalazców i naukowców mieli genialnych, to trzeba im przyznać. Świat po wojnie poszedł w bardzo dobrym kierunku, niestety z powodu wadliwego systemu nie mogło się to utrzymać i w końcu obecnie zeszło na złe tory. Ciężko mi wytłumaczyć mój tok myślenia tak, żeby nie zostać błędnie zrozumianą. Absolutnie nie mam ochoty przeżywać tego "złego okresu", wkurza mnie to, co się dzieje i że ludzie nie mogą nabrać rozumu sami z siebie tylko potrzebują jakiś dramatycznych doświadczeń, jednak żywię nadzieję, że dzięki temu trudnemu okresowi ludzkość znów dostanie jakiś impuls do zmian na lepsze. Mam nadzieję, że tym impulsem nie będzie wojna. Wolałabym żeby to był np. gigantyczny kryzys finansowy, czy wielkie protesty różnych grup o globalnym zasięgu, albo jeszcze coś innego (może wyjście na jaw jakiś bardzo niewygodnych faktów?). W każdym razie obecnie możemy obserwować, jak wszystko ładnie się wali i od tego raczej nie ma odwrotu. I sądzę, że to... dobrze, bo ten świat mi się absolutnie nie podoba w jego obecnym wydaniu, potrzebuje zmian, bo zmierzamy donikąd. Obyśmy ich tylko nie okupili zbyt wielką ceną, tego się obawiam...

Dobra, dłuższego i bardziej kontrowersyjnego tekstu już tu chyba nie napiszę Razz


A ja nic trafniejszego do Twoich spostrzeżeń nie dodam raczej. Zgadzam się z Tobą całkiem, ale należy wziąć pod uwagę to, że jeśli do wojny faktycznie dojdzie to najprawdopodobniej nie będzie żadnego lepszego świata po niej, bo broń, którą teraz dysponują różne państwa jest w stanie zniszczyć wszystko. A w te bardziej optymistyczne wersje raczej nie wierzę.


enamorada napisał:

A znasz "Mi generación" Beatriz Luengo? Albo "El pan nuestro" Amistades Peligrosas, ta jest jeszcze lepsza (długo miałam ją tu na forum w podpisie, z resztą "Mi generación" też miałam, ale krócej). Ja też bardzo potrzebuję ostatnio takich piosenek, niestety jak swego czasu ciągle znajdowałam coś wartościowego, tak teraz jak na złość nie mogę znaleźć nic takiego... Pilnie potrzebuję poznać coś o podobnym przesłaniu.


Znam tę drugą, Amistades Peligrosas męczę ostatnio cały czas, a ,,Mi...'' też jest świetna, właśnie jej słucham. Ostatnio tez poszukuję takiego przesłania i jeszcze bardziej się przez to dobijam chyba.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Carmell dnia Pią 0:08, 24 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
enamorada
Administrator



Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 8166
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Słupsk (woj. pomorskie)
Płeć: women

PostWysłany: Nie 3:03, 12 Mar 2017    Temat postu:

Suerte napisał:
Ile osób zjawiłoby się na płatnym spotkaniu, na którym przekonywano by słuchaczy do tego, że to mężczyźni powinni służyć kobietom i są od nich głupsi, bo kobiety mają mądrość zapisaną w genach? Zapewne zero, a tutaj autorzy jak widać na frekwencje nie narzekają

Ciekawe pytanie, gdyby kiedyś ktoś wpadł na tak głupi pomysł, pewnie nie dość, że nikt by nie przyszedł, to jeszcze niektórzy zrobiliby z tego wielką aferę i wykorzystali taki incydent jako pretekst do oczerniania ruchu feministycznego, przypisując WSZYSTKIM jego członkom wypaczone poglądy. Chociaż... kiedyś spotkałam się z podobnym światopoglądem (co ciekawe głoszonym przez mężczyznę). Nie mówił on co prawda, że mężczyźni są głupsi, ale że ich obowiązkiem jest opiekować się kobietą, która jest istotą doskonalszą, stworzoną do wyższych celów, czy coś w tym stylu. Pamiętam, że postanowiłam w delikatny sposób skorygować poglądy tego pana i osób, które się z nim zgadzały, mówiąc, że wszyscy jesteśmy równi, o dziwo udało mi się to i jeszcze usłyszałam, że piszę mądre rzeczy Smile Jak widać nie zawsze dyskusje z osobami o dziwnych poglądach są bezcelowe. Tyle że oni byli dobrymi ludźmi (a przynajmniej sprawiali takie wrażenie) i tu jest główna różnica... W innym wypadku nie podjęłabym się dyskusji.

Suerte napisał:
Nikt nie powinien być dyskryminowany, najbardziej smuci mnie fakt, że sporo kobiet akceptuje taki stan rzeczy. Choć często wynika to z tego, że same mają bardzo niskie poczucie własnej wartości, a środowisko, w którym się wychowują też robi swoje. Skoro wydaje im się, że związek polega na służeniu, to powinny udać się do dobrego psychologa, a nie propagować spaczone poglądy.

Mnie też zawsze wkurza, że kobiety same sobie komplikują życie. To zazwyczaj kobiety są bardziej konserwatywne, bardziej skłonne obrażać i piętnować inne, bardziej wyzwolone kobiety. Nie rozumiem, jak np. jedna kobieta może nazwać drugą "dziwką" tylko dlatego, że tamta jest w nieformalnym związku, lubi skąpe stroje bądź ma wielu partnerów. Co to kogo obchodzi? Mnie zaczęłoby to obchodzić jedynie wtedy, gdyby taka kobieta umawiała się z zajętymi mężczyznami, rozbijając związki, ale w innym przypadku? Czyżby przemawiała przez nie zazdrość?

Manterola napisał:
Smutne to, ale napewno bardziej denerwujace sa dziewczyny, ktore twierdza, ze feminizm nie jest potrzebny, no bo przeciez im sie dobrze zyje i nie istnieje juz cos takiego jak patriarchalizm. Wg mnie te kobiety powinny zostac pozbawione prawa do glosowania (co akurat by bylo dobre dla kraju) , ich pensja powinna zostac zmniejszona oraz powinny bys zmuszone do przeczytania ksiazki albo obejrzenia dokumentu o tym jak zyje sie kobietom w roznych krajach.
A wy co o tym myslicie?

Myślę, że to genialny pomysł Smile

Carmell napisał:
Cieszę się, że o tym mówisz, bo ja nie rozwijałam tematu za bardzo, chociaż o tych sprawach mogłabym się dyskutować godzinami, ale Ty chyba wyczerpałaś zagadnienie wystarczająco.

Uwierz mi, że nie, o tym można by całe książki pisać Wink

Carmell napisał:
Moja niewiara została przypieczętowana przez mitologię. Na początku pojawiła się dość banalna myśl: Ludzie dawniej nie rozumieli różnych zjawisk i tłumaczyli je jako dzieło bogów, my dziś się z nich śmiejemy, ale wielu z nas robi to samo. Nie chcemy i nie potrafimy się pogodzić z niewiedzą, musimy mieć jakąś jej namiastkę. Później zaczęłam poznawać różne wierzenia i cóż... Nie zapowiada się na to aby któreś z nich mnie przekonało.

Miałaś szczęście, że u Ciebie przebiegło to tak łatwo. U mnie proces wyzwalania się od religii trwał jakieś 3,5 roku, przy czym ostatni rok był okropny. Na samym początku zainteresowałam się (a właściwie po wielu latach powróciłam do zainteresowania) relacjami ludzi pamiętających poprzednie wcielenia, a także przeżyciami z pogranicza śmierci. Moim zdaniem relacje tysięcy ludzi z całego świata najlepiej oddają obraz tego, co dzieje się z nami po śmierci i jaki jest sens życia. Byłam jakoś w stanie łączyć to z religią. Ciekawiej zaczęło się robić, gdy zainteresowałam się paleoastronautyką. Dzięki temu zauważyłam między innymi to, że Bóg i aniołowie byli coś podejrzanie mało "boscy" jak na ich rzekomą czysto duchową naturę. Nie twierdzę, że założenia paleoastronautyki koniecznie muszą pokrywać się z prawdą, ale takie prawdopodobieństwo według mnie istnieje i nie jest znów takie małe. Jeśli kogoś to interesuje to tutaj jest bardzo ciekawy wykład na ten temat: https://www.youtube.com/watch?v=lx-rfpKgQjQ Nie zrażajcie się tą początkową reklamą stron z żółtymi napisami - wrażenia dobrego może to nie robi (przynajmniej na mnie), ale wykład naprawdę jest interesujący. W każdym razie z oficjalną wersją historii starożytnej jest coś nie tak, niektóre rzeczy nie mają sensu, co pozostawia pole do różnych spekulacji. Wtedy moja wiara już mocno podupadła, ale mimo wszystko starałam się jeszcze jakoś ze sobą to łączyć. Zapoznanie się z teorią starożytnych astronautów skłoniło mnie do zainteresowania się początkami religii od strony bardziej naukowej, czyli rzeczami potwierdzonymi i pewnymi. Dowiedziałam się o zmienianiu Biblii na przestrzeni dziejów, o istniejącym kiedyś zakazie jej czytania przez zwykłych ludzi (czyżby dlatego, żeby nie dopatrzyli się tam jakiś nieścisłości?). Dowiedziałam się też przede wszystkim o wielu powiązaniach z wcześniejszymi religiami starożytnymi, czytając o niektórych bogach można odnieść wrażenie, że czyta się o Jezusie. Przykazania np. zostały zaczerpnięte z egipskiej Księgi Umarłych, zmienione zostało jedynie to, że jak pierwotnie pisało "nie zabijałem", "nie kradłem" tak w judaizmie zmieniono to na "nie zabijaj", "nie kradnij", itd. Modlitwa "Ojcze nasz" też pochodzi z wierzeń egipskich i pierwotnie była skierowana do boga Amona (stąd wzięło się "amen" na końcu, pierwotnie było "Amon", ponieważ w religiach politeistycznych trzeba było sprecyzować, do jakiego boga kieruje się modlitwę). Zagłębiając się w temat jeszcze bardziej można odkryć, że w 3 religiach - judaizmie, chrześcijaństwie i islamie nie ma zbyt wiele oryginalnych, niespotykanych wcześniej elementów, zdecydowana większość pochodzi z wierzeń "pogańskich", są to nowe odsłony kultu słońca, powiązane również z astrologią. W obliczu tej wiedzy dalsza wiara stała się już praktycznie niemożliwa. Polecam bardzo ciekawy i dość krótki (niecałe pół godziny) film na ten temat, ładnie podsumowuje najważniejsze rzeczy, których się dowiedziałam.
https://www.youtube.com/watch?v=b0U99fslDaY
Gdyby mówiło się o tych faktach głośno, nauczało o nich w szkołach, skończyłyby się problemy z fanatyzmem religijnym, wojnami religijnymi, ludzie mogliby być w końcu od tego wolni. Powinno się o tym głośno dyskutować, w telewizji publicznej powinny być emitowane programy popularnonaukowe na ten temat, czemu tak się nie dzieje? Może nie jest to wiedza ukryta (inaczej bym o niej nie wiedziała Wink ), ale na pewno mocno przemilczana, zbyt mocno jak na tak istotny temat i nie mogę zrozumieć dlaczego. Jej rozpowszechnienie mogłoby w dużym stopniu zmienić świat... może właśnie dlatego jedynie ci, którzy się tym zainteresują mają szansę ją poznać... Rolling Eyes Gdy patrzę zarówno na fanatyków z ISIS jak i na naszych rodzimych oszołomów (którzy gdyby im pozwolić, robiliby to samo, co pierwsi), to aż mnie krew zalewa na myśl o tym, że tylu ludzi dało się zaślepić fałszywej religii, co do której fałszywości istnieją dowody, o których jednak szeroko się nie mówi. W imię tej religii niszczą nasze wspólne dziedzictwo kulturowe (widziałam, jak rozwalają starożytne zabytki z czasów początków naszej cywilizacji, aż się poryczałam na to patrząc Mad ). Jeśli miałabym wskazać najbardziej niewybaczalną rzecz robioną przez fanatyków religijnych (niezależnie od ich religii), byłoby nią niszczenie dorobku i dziedzictwa kulturowego innych ludów. To właśnie przez to w historii jest tyle "białych plam", a my jako ludzkość nie znamy naszych początków, możemy jedynie spekulować, spekulować i jeszcze raz spekulować na podstawie szczątkowych informacji. Ci debile z ISIS grozili przecież, że wysadzą Wielką Piramidę w Gizie! Co trzeba mieć w głowie, żeby choćby pomyśleć o takich rzeczach?! Gobekli Tepe też może być zagrożone, a to wyjątkowe odkrycie, bo pokazuje, że rozwinięte cywilizacje na tamtym terenie istniały już 12 tys. lat temu. Boję się o te zabytki, o to że fanatycy zniszczą resztki tego, co pozostało z tamtych czasów. Dlatego tak ważne jest, żeby prawda jak najszybciej wyszła na jaw, zanim religie dokonają jeszcze więcej szkód.

Carmell napisał:
A ja nic trafniejszego do Twoich spostrzeżeń nie dodam raczej. Zgadzam się z Tobą całkiem, ale należy wziąć pod uwagę to, że jeśli do wojny faktycznie dojdzie to najprawdopodobniej nie będzie żadnego lepszego świata po niej, bo broń, którą teraz dysponują różne państwa jest w stanie zniszczyć wszystko. A w te bardziej optymistyczne wersje raczej nie wierzę.

Wiem, że wszystko wskazuje na to, że ta najgorsza opcja jest najbardziej prawdopodobna, tak podpowiada czysta logika. Ale mimo wszystko jakoś nie bardzo do mnie ten fakt dociera, biorę go pod uwagę, bo jest logiczny, ale w to nie wierzę, nie czuję tego, nie wiem czemu, jestem taką niepoprawną optymistką że po prostu ciężko mi uwierzyć w to, że ludzie są aż na tyle głupi, żeby się całkowicie unicestwić. Mimo wszystko wierzę, że stanie się coś, dzięki czemu zmądrzeją. Może nawet szerokie wyjawienie tego, o czym pisałam powyżej mogłoby zmienić ludzkość. Informacje już są, czekają tylko na wyjawienie opinii publicznej. Czas ucieka, albo coś szybko zmienimy, albo czeka nas zagłada. To byłaby pierwsza i chwilowo najważniejsza rzecz - bo mogłaby zapobiec wojnie. Drugą rzeczą jaką należy zrobić, to prowadzić ogromne kampanie dotyczące świadomego planowania rodziny, na skalę globalną, szczególnie w krajach trzeciego świata, mówić ludziom, że taka ilość ludzi na świecie nie wiąże się z niczym dobrym i jest jedną z przyczyn ich okropnego standardu życia. Zdaję sobie sprawę z tego, że tamtych ludzi nie stać na takie luksusy jak antykoncepcja, dlatego powinna być ona dla nich darmowa, udostępniana przez bogatsze kraje. Gdyby najbogatszych ludzi naprawdę obchodził problem przeludnienia, mogliby go próbować rozwiązać w taki właśnie sposób. Trzecia rzecz, jaką należy zrobić (i jaką na szczęście już się robi), to praca nad dalszym rozwojem alternatywnych źródeł energii, tak aby były jeszcze wydajniejsze i aby w końcu całkiem móc zrezygnować z paliw kopalnych. Czwarta rzecz - odwieść ludzi od konsumpcyjnego stylu życia, starać się w nich zaszczepić inny system wartości. Nadmierny konsumpcjonizm dewastuje naszą planetę, ludzie kupują pełno rzeczy, których nawet nie potrzebują i wcale nie są dzięki temu szczęśliwsi, bo ciągle chcą więcej i więcej. W sumie trudno mieć do nich o to żal, bo w takim materialistycznym podejściu zostali wychowani i widocznie nikt do tej pory nie pokazał im, że nie tylko nie ma to sensu, ale jest wręcz szkodliwe. Byłaby to chyba najtrudniejsza do zrealizowania zmiana, bo będąca bardzo nie na rękę najbogatszym, którzy mają najwięcej do powiedzenia. Piąta rzecz - uświadamiać ludzi na temat nadmiernego spożycia mięsa. Wiem, że prawdopodobnie nigdy na świecie nie będą żyli sami wegetarianie i weganie, ale nie chodzi mi o całkowite zaprzestanie jedzenia mięsa (choć osobiście go nie jem w ogóle) - jedynie o jego duże ograniczenie. Przez większość historii ludzie jedli mięso mniej więcej raz na tydzień, albo i rzadziej i to w zupełności im wystarczało. W obecnych czasach doszliśmy do patologicznej sytuacji, gdy spożywa się je praktycznie codziennie. Tym bardziej jest to sytuacja patologiczna biorąc pod uwagę ilu ludzi na świecie żyło kiedyś, a ile żyje teraz. Jest to po pierwsze szkodliwe dla zdrowia, a po drugie o wiele bardziej szkodliwe dla środowiska, w o wiele większym stopniu niż by się większości wydawało. Większość ludzi jest tego zupełnie nieświadoma, ja też nie miałam o tym pojęcia, gdy tylko się o tym dowiedziałam podjęłam błyskawiczną decyzję, że od tej chwili nie tknę już nawet kawałeczka mięsa. Wcześniej już od jakiegoś czasu myślałam o przejściu na wegetarianizm, ale wciąż nie mogłam się zmobilizować by to zrobić. Argument o ochronie środowiska przemówił do mnie najbardziej, byłam zszokowana tym, czego się dowiedziałam. Ale ta zmiana też będzie trudna do zrealizowania z dwóch przyczyn - ludzie nie bardzo lubią zmieniać swoje przyzwyczajenia, a po drugie znów jest to bardzo nie na rękę przemysłowi mięsnemu. Mam wrażenie, że jest to swoisty temat tabu, coś o czym ludzie nie za bardzo mają ochotę mówić. Jak wcześniej tu wspominałam, od dziecka martwiło mnie ocieplenie klimatu i dewastacja środowiska naturalnego, czytałam teksty na ten temat, a nigdzie do tamtej pory nie trafiłam na tekst uwzględniający w tym wszystkim przemysłowe hodowle zwierząt, choć mają na to ogromny wpływ! Jestem ciekawa, czemu jest to sprawą aż tak kontrowersyjną? Dlatego, że wymaga zmian od zwykłych, szarych ludzi i nie można zrzucić tu winy wyłącznie na elity, koncerny, itp?
Na razie nie mam więcej pomysłów na naprawę świata, wszystkie najważniejsze chyba wymieniłam. A jeśli ja, należąca do tych zwykłych szarych ludzi potrafię wymyślić coś takiego, to czy nie istnieje szansa, że ktoś kto posiada o wiele większe wpływy i władzę, a przy okazji jest człowiekiem chcącym zrobić coś dobrego dla świata, pomyśli w końcu o tym samym? I że rzeczywiście może się w ten sposób coś zmienić? Ja tam wciąż nie tracę na to nadziei Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez enamorada dnia Nie 3:14, 12 Mar 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Suerte
Gwiazda Latino



Dołączył: 09 Kwi 2012
Posty: 1743
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: women

PostWysłany: Czw 21:09, 16 Mar 2017    Temat postu:

enamorada napisał:
Ciekawe pytanie, gdyby kiedyś ktoś wpadł na tak głupi pomysł, pewnie nie dość, że nikt by nie przyszedł, to jeszcze niektórzy zrobiliby z tego wielką aferę i wykorzystali taki incydent jako pretekst do oczerniania ruchu feministycznego, przypisując WSZYSTKIM jego członkom wypaczone poglądy. Chociaż... kiedyś spotkałam się z podobnym światopoglądem (co ciekawe głoszonym przez mężczyznę). Nie mówił on co prawda, że mężczyźni są głupsi, ale że ich obowiązkiem jest opiekować się kobietą, która jest istotą doskonalszą, stworzoną do wyższych celów, czy coś w tym stylu. Pamiętam, że postanowiłam w delikatny sposób skorygować poglądy tego pana i osób, które się z nim zgadzały, mówiąc, że wszyscy jesteśmy równi, o dziwo udało mi się to i jeszcze usłyszałam, że piszę mądre rzeczy Smile Jak widać nie zawsze dyskusje z osobami o dziwnych poglądach są bezcelowe. Tyle że oni byli dobrymi ludźmi (a przynajmniej sprawiali takie wrażenie) i tu jest główna różnica... W innym wypadku nie podjęłabym się dyskusji.

Miło, że trafiłaś na taką osobę, a nie na kolejną głupią krowę, która nigdy nie zmienia zdania, choć to głównie domena "kucy korwina", z nimi nigdy nie da się kulturalnie porozmawiać.
enamorada napisał:
Mnie też zawsze wkurza, że kobiety same sobie komplikują życie. To zazwyczaj kobiety są bardziej konserwatywne, bardziej skłonne obrażać i piętnować inne, bardziej wyzwolone kobiety. Nie rozumiem, jak np. jedna kobieta może nazwać drugą "dziwką" tylko dlatego, że tamta jest w nieformalnym związku, lubi skąpe stroje bądź ma wielu partnerów. Co to kogo obchodzi? Mnie zaczęłoby to obchodzić jedynie wtedy, gdyby taka kobieta umawiała się z zajętymi mężczyznami, rozbijając związki, ale w innym przypadku? Czyżby przemawiała przez nie zazdrość?

Też tego nie rozumiem. Ogólnie wyraźnie widać, że mężczyźni w konserwatywnych społeczeństwach mają lepiej, bo jakoś ich zasady nie obowiązują. W Egipcie kobiety nie mogą nawet wchodzić z domu, a mężczyźni bawią się z turystkami oddając się niedozwolonym dla nich rozrywkom. Gdy kobieta zrobiłaby to samo, z pewnością spaliliby ją żywcem. I gdzie tu sprawiedliwość? Confused
Jeśli chodzi o zdrady to też je potępiam, tak samo jak rozbijanie związków. Po co ktoś w ogóle pakuje się w stałą relację, skoro zamierza zdradzać? Nie rozumiem takich osób. Confused

enamorada napisał:
Dowiedziałam się o zmienianiu Biblii na przestrzeni dziejów, o istniejącym kiedyś zakazie jej czytania przez zwykłych ludzi (czyżby dlatego, żeby nie dopatrzyli się tam jakiś nieścisłości?).

Wydaje mi się, że chodzi o to, by ludzie nie dowiedzieli się o herezjach popełnianych przez duchownych. Chcieli być też ważniejsi od innych, religia była dla nich tylko narzędziem do sprawowania władzy. Ciekawe, co by było, gdyby okazało się, że głoszone przez nich brednie w stylu "zwykły" człowiek może modlić się do Boga jedynie za pośrednictwem kapłana, okażą się tylko ich wymysłem. Im było jak najbardziej na rękę to, że ludzie nie mieli możliwości przeczytania Biblii, zresztą wielu z nich było niepiśmiennych. Co by się stało, w umyśle człowieka, gdyby dowiedział się z Biblii, że modlić się może tylko do Boga? Wówczas status duchownych byłby zagrożony, a do tego nie chcieliby dopuścić. Zresztą w dzisiejszych czasach niestety nic się w tej kwestii nie zmieniło...

enamorada napisał:
Dowiedziałam się też przede wszystkim o wielu powiązaniach z wcześniejszymi religiami starożytnymi, czytając o niektórych bogach można odnieść wrażenie, że czyta się o Jezusie. Przykazania np. zostały zaczerpnięte z egipskiej Księgi Umarłych, zmienione zostało jedynie to, że jak pierwotnie pisało "nie zabijałem", "nie kradłem" tak w judaizmie zmieniono to na "nie zabijaj", "nie kradnij", itd. Modlitwa "Ojcze nasz" też pochodzi z wierzeń egipskich i pierwotnie była skierowana do boga Amona (stąd wzięło się "amen" na końcu, pierwotnie było "Amon", ponieważ w religiach politeistycznych trzeba było sprecyzować, do jakiego boga kieruje się modlitwę). Zagłębiając się w temat jeszcze bardziej można odkryć, że w 3 religiach - judaizmie, chrześcijaństwie i islamie nie ma zbyt wiele oryginalnych, niespotykanych wcześniej elementów, zdecydowana większość pochodzi z wierzeń "pogańskich", są to nowe odsłony kultu słońca, powiązane również z astrologią.

Bardzo lubię doszukiwać się podobieństwa pomiędzy poszczególnymi wyznanami, czy to wśród wierzeń Indian sprzed konkwisty, czy autochtonów z Afryki. Ja mam na to nieco inny pogląd, uważam że te podobieństwa nie są przypadkowe i tak naprawdę wszyscy wierzymy w to samo. Zresztą już w czasach paleolitu ludzie tworzyli rysunki na skałach świadczące o ich wierze. Niestety przez lata polityka wkradła się w religię, a Bóg w wielu przypadkach był tylko narzędziem do sprawowania władzy przez złych ludzi. Sad

enamorada napisał:
Gdyby mówiło się o tych faktach głośno, nauczało o nich w szkołach, skończyłyby się problemy z fanatyzmem religijnym, wojnami religijnymi, ludzie mogliby być w końcu od tego wolni. Powinno się o tym głośno dyskutować, w telewizji publicznej powinny być emitowane programy popularnonaukowe na ten temat, czemu tak się nie dzieje? Może nie jest to wiedza ukryta (inaczej bym o niej nie wiedziała Wink ), ale na pewno mocno przemilczana, zbyt mocno jak na tak istotny temat i nie mogę zrozumieć dlaczego. Jej rozpowszechnienie mogłoby w dużym stopniu zmienić świat... może właśnie dlatego jedynie ci, którzy się tym zainteresują mają szansę ją poznać... Rolling Eyes Gdy patrzę zarówno na fanatyków z ISIS jak i na naszych rodzimych oszołomów (którzy gdyby im pozwolić, robiliby to samo, co pierwsi), to aż mnie krew zalewa na myśl o tym, że tylu ludzi dało się zaślepić fałszywej religii, co do której fałszywości istnieją dowody, o których jednak szeroko się nie mówi. W imię tej religii niszczą nasze wspólne dziedzictwo kulturowe (widziałam, jak rozwalają starożytne zabytki z czasów początków naszej cywilizacji, aż się poryczałam na to patrząc Mad ). Jeśli miałabym wskazać najbardziej niewybaczalną rzecz robioną przez fanatyków religijnych (niezależnie od ich religii), byłoby nią niszczenie dorobku i dziedzictwa kulturowego innych ludów. To właśnie przez to w historii jest tyle "białych plam", a my jako ludzkość nie znamy naszych początków, możemy jedynie spekulować, spekulować i jeszcze raz spekulować na podstawie szczątkowych informacji. Ci debile z ISIS grozili przecież, że wysadzą Wielką Piramidę w Gizie! Co trzeba mieć w głowie, żeby choćby pomyśleć o takich rzeczach?! Gobekli Tepe też może być zagrożone, a to wyjątkowe odkrycie, bo pokazuje, że rozwinięte cywilizacje na tamtym terenie istniały już 12 tys. lat temu. Boję się o te zabytki, o to że fanatycy zniszczą resztki tego, co pozostało z tamtych czasów. Dlatego tak ważne jest, żeby prawda jak najszybciej wyszła na jaw, zanim religie dokonają jeszcze więcej szkód.

W wielu ludziach jest mnóstwo złych emocji, zgadzam się z Machiavellim, co do tego że ludzie mają równe skłonności do czynienia zarówno dobra jak i zła. Według mnie człowiek powinien nad sobą stale pracować, żeby zwalczyć w sobie te drugie. Jeśli to się nie zmieni, to nie sądzę, że ludzie będą w stanie przetwać bez konfliktów. Zawsze znajdą jakąś "zaczepkę", a to religię, a to system polityczny, lub cokolwiek innego do usprawiedliwienia swoich podłch czynów.

enamorada napisał:
Czas ucieka, albo coś szybko zmienimy, albo czeka nas zagłada. To byłaby pierwsza i chwilowo najważniejsza rzecz - bo mogłaby zapobiec wojnie. Drugą rzeczą jaką należy zrobić, to prowadzić ogromne kampanie dotyczące świadomego planowania rodziny, na skalę globalną, szczególnie w krajach trzeciego świata, mówić ludziom, że taka ilość ludzi na świecie nie wiąże się z niczym dobrym i jest jedną z przyczyn ich okropnego standardu życia. Zdaję sobie sprawę z tego, że tamtych ludzi nie stać na takie luksusy jak antykoncepcja, dlatego powinna być ona dla nich darmowa, udostępniana przez bogatsze kraje. Gdyby najbogatszych ludzi naprawdę obchodził problem przeludnienia, mogliby go próbować rozwiązać w taki właśnie sposób.

Też tak myślę, antykoncepcja w krajach, w których panuje ubóstwo i nieuleczalne choroby, przekazywane przez rodziców dzieciom, powinna być darmowa i łatwo dostępna. Niestety przeszkodą mogą okazać się również systemy polityczne. Panujący w wielu krajach kapitalizm doprowadza ludzi do takich strasznych warunków, dzieci są sprowadzane na świat często po to, by zaopiekowały się starymi rodzicami w przyszłości. Wprowadzenie socjalizmu i systemu emerytalnego skutecznie rozwiązałoby ten problem. Edukacja społeczeństwa i darmowa służba zdrowia powinny być priorytetem w każdym kraju. U nas też nie do końca to funkcjonuje i niestety nie zapowiada się, by było lepiej. Skłonności Polaków do głosowania na prawicę mogą cofnąć nas do średniowiecza. Wiele osób czepia się lewicy i obwinia ich o wszystkie problemy. Przecież lewica nie ma u nas nic do powiedzenia, kiedy tak naprawdę rządzili "lewicowcy"? Niektórzy błędnie myślą, że PO to lewica, a przecież ich ideologia opiera się na chrześcijańskiej demokracji, konserwatywnya liberalizmie i socjalliberalizmie. Ok, ktoś może wspomnieć o SLD, tyle że nich taka lewica, jak ze mnie prawica. Laughing

enamorada napisał:
Czwarta rzecz - odwieść ludzi od konsumpcyjnego stylu życia, starać się w nich zaszczepić inny system wartości. Nadmierny konsumpcjonizm dewastuje naszą planetę, ludzie kupują pełno rzeczy, których nawet nie potrzebują i wcale nie są dzięki temu szczęśliwsi, bo ciągle chcą więcej i więcej. W sumie trudno mieć do nich o to żal, bo w takim materialistycznym podejściu zostali wychowani i widocznie nikt do tej pory nie pokazał im, że nie tylko nie ma to sensu, ale jest wręcz szkodliwe. Byłaby to chyba najtrudniejsza do zrealizowania zmiana, bo będąca bardzo nie na rękę najbogatszym, którzy mają najwięcej do powiedzenia.

Też mnie irytuje konsumpcjonizm. Człowiek tak naprawdę nie potrzebuje wiele do życia, a gromadzenie niepotrzebnych przedmiotów tylko nas obciąża. Sama od pewnego czasu staram się robić tylko przemyślane zakupy. Kiedyś bywało tak, że wpadałam do jakiejś drogerii i kupowałam kosmetyki, których potem i tak nie używałam. W sumie cieszę się, że w porę się opamiętałam, teraz kilka razy się zastanowię zanim kupię coś niepotrzebnego, a idąc na zakupy raczej nie wykraczam poza listę produktów, po które wybieram się do sklepu, no chyba, że przypomnę sobie o czymś potrzebnym. Dodam jeszcze, że wokół siebie mam trzy supermarkety, a mimo to ich asortyment jakoś nie robi na mnie szczególnego wrażenia. Laughing Niestety życie w kapitalistycznym świecie nie pomaga, nachalne propagandowe reklamy, a do tego otoczenie robią swoje, dlatego wiele osób myśli, że im więcej będą mieć, tym bardziej będą szczęśliwi. No i odstawanie od społeczeństwa też w wielu osobach budzi lęk. Już nie mówię o tym, żeby chodzić w worku pokutnym, ale podążanie za modą często jest jeszcze gorszą opcją, np. nie rozumiem dlaczego od jakiegoś czasu wiele osób nosi spodnie z dziurami, ani to ładne, ani praktyczne i łatwiej ulega zniszczeniu. Ja się staram kupować ciuchy, które raczej nie wyjdą z mody w następnym sezonie i tylko wtedy, gdy czegoś rzeczywiście potrzebuję. Nie jestem typem, który wiecznie narzeka, że nie ma w co się ubrać i przyznam szczerze, że zakupy ciuchów bardzo mnie nudzą. Nie przepadam też za gadżetami wartymi kilka tysięcy, które niektórzy kupują bez opamiętania. Niestety takie zachowania zaszczepianie są już od najmłodszych lat, dlatego jestem za tym, by dzieci do szkoły chodziły w mundurkach, choć i tak to tylko kropla w morzu, jak nie w oceanie. Konsumpcjonizm na stałe wkroczył w nasze życie, dlatego trzeba walczyć z kapitalizmem, ten chory system napędza konsumpcjonizm. Niestety prawica ochoczo popiera kapitalizm, nawet na stronach związanych z religią widziałam poparcie dla tego systemu, a niby duchowni powinni być apolityczni...

enamorada napisał:
Piąta rzecz - uświadamiać ludzi na temat nadmiernego spożycia mięsa. Wiem, że prawdopodobnie nigdy na świecie nie będą żyli sami wegetarianie i weganie, ale nie chodzi mi o całkowite zaprzestanie jedzenia mięsa (choć osobiście go nie jem w ogóle) - jedynie o jego duże ograniczenie. Przez większość historii ludzie jedli mięso mniej więcej raz na tydzień, albo i rzadziej i to w zupełności im wystarczało. W obecnych czasach doszliśmy do patologicznej sytuacji, gdy spożywa się je praktycznie codziennie. Tym bardziej jest to sytuacja patologiczna biorąc pod uwagę ilu ludzi na świecie żyło kiedyś, a ile żyje teraz. Jest to po pierwsze szkodliwe dla zdrowia, a po drugie o wiele bardziej szkodliwe dla środowiska, w o wiele większym stopniu niż by się większości wydawało. Większość ludzi jest tego zupełnie nieświadoma, ja też nie miałam o tym pojęcia, gdy tylko się o tym dowiedziałam podjęłam błyskawiczną decyzję, że od tej chwili nie tknę już nawet kawałeczka mięsa. Wcześniej już od jakiegoś czasu myślałam o przejściu na wegetarianizm, ale wciąż nie mogłam się zmobilizować by to zrobić. Argument o ochronie środowiska przemówił do mnie najbardziej, byłam zszokowana tym, czego się dowiedziałam. Ale ta zmiana też będzie trudna do zrealizowania z dwóch przyczyn - ludzie nie bardzo lubią zmieniać swoje przyzwyczajenia, a po drugie znów jest to bardzo nie na rękę przemysłowi mięsnemu. Mam wrażenie, że jest to swoisty temat tabu, coś o czym ludzie nie za bardzo mają ochotę mówić. Jak wcześniej tu wspominałam, od dziecka martwiło mnie ocieplenie klimatu i dewastacja środowiska naturalnego, czytałam teksty na ten temat, a nigdzie do tamtej pory nie trafiłam na tekst uwzględniający w tym wszystkim przemysłowe hodowle zwierząt, choć mają na to ogromny wpływ! Jestem ciekawa, czemu jest to sprawą aż tak kontrowersyjną? Dlatego, że wymaga zmian od zwykłych, szarych ludzi i nie można zrzucić tu winy wyłącznie na elity, koncerny, itp?.

Ja na początku chciałam sprawdzić siebie, w sumie moje przejście na wegetarianizm było bardzo spontaniczne, potem gdy zupełnie przestało ciągnąć mnie do mięsa zaczęłam interesować się losem zwierząt przeznaczonych do spożycia i byłam wstrząśnięta. Bardzo to przeżwam, dlatego przez 7 lat obejrzałam tylko trzy filmiki z tym związane, które wywarły na mnie taki wpływ, że do dziś mam je przed oczami. Wbrew pozorom nie jest wcale trudno zostać wege, najgorsze są początki, potem (przynajmniej tak jest w moim przypadku), nawet "zapach" mięsa jest nieznośny, coś jak smród papierosów dla niepalących. Na podstawie własnych doświadczeń uważam, że mięso to tylko uzależnienie i nie jest potrzebne do życia człowiekowi. Już sam fakt to, że trzeba je gotować/smażyć i doprawiać przed podaniem wiele o tym świadczy. Według mnie do posiłków powinno się podchodzić instynktownie, skoro owoce chętnie spożywa się bez gotowana i przyprawiania, to właśnie one powinny stanowić główne źródło naszego pożywienia. Wiem, że sporo osób potrafi jeść warzywa bez przypraw, ale nie ja, no chyba że np. kapustę czy marchew na surowo, ale i tak bardziej wolę potrawy z nich. A i żeby nie było, że żywię się tylko owocami - jeśli coś jest wegetariańskie to chętnie zjem, w tym także niezdrowe produkty. Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum MUSIC LATINO Strona Główna -> Rozmowy o ... Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Programy
Regulamin